Dwa mecze, komplet sześciu punktów i fotel lidera dzielony w tabeli 2. Bundesligi wyłącznie z Norymbergą – która po szalonym pojedynku obfitującym w bramki ograła Greuther Fürth 4:2 – tak zwięźle wygląda bilans Herthy Berlin po drugiej kolejce sezonu 2026/27. Wygrana 4:1 nad Heidenheim na Stadionie Olimpijskim wyrosła z bezlitosnego zdemolowania przyjezdnych w pierwszych czterdziestu pięciu minutach.
Błyskawiczne ciosy na Stadionie Olimpijskim
Zaczęło się właściwie zanim spóźnialscy zdążyli wrócić na swoje miejsca z zimnym napojem w ręku i dopchać się przez wąskie kolejki pod sektorami. Upłynęły zaledwie dwie minuty, gdy Marten Winkler dośrodkował z rzutu wolnego z lewej strony, a Sebastian Grønning rzucił się szczupakiem przy bliższym słupku – wyskoczył w tempo, uderzył głową tuż obok zaskoczonego Franka Fellera i od razu utonął w objęciach kolegów z zespołu. Berlińczycy po stracie piłki doskakiwali do przeciwnika, stosowali agresywny pressing, odzyskiwali posiadanie w ułamku sekundy i dominowali na własnej murawie, przez co gracze Heidenheim nie potrafili ułożyć żadnej składnej akcji ani zbudować jakiejkolwiek struktury gry.
Marten Winkler postanowił urządzić sobie przy tym własny pokaz umiejętności. W 26. minucie skrzydłowy przejął piłkę jeszcze w okolicach linii środkowej, minął dwóch obrońców jak pachołki treningowe, podbiegł pod pole karne i huknął tuż przy prawym słupku.
Dziewięć minut później ten sam zawodnik dostrzegł wyrwę w defensywie gości i posłał proste, bardzo dalekie podanie nad ich głowami – Deyovaisio Zeefuik dopadł do piłki, wykorzystał drzemkę stoperów, opanował futbolówkę i chłodnym lobem nad wybiegającym Fellerem podwyższył na 3:0, wieńcząc pierwszą połowę.
Kryzys w drugiej części i reakcja z ławki
W 49. minucie Mikkel Kaufmann posłał głębokie dośrodkowanie z rzutu wolnego, bramkarz Marius Gersbeck pociągnął za sobą całą lawinę nieporozumień minąwszy się z piłką przy próbie piąstkowania, a niepilnowany Jan Schöppner bez trudu dobił ją do pustej siatki przy dalekim słupku. Niedługo potem koszmarna strata we własnej połowie napędziła groźną kontrę trzech na jednego dla Heidenheim – Marcel Costly wyszedł sam na sam, ale Gersbeck uratował sytuację brawurowym wślizgiem pod jego nogi, zmuszając go do zejścia do boku i dając obrońcom czas na powrót.
Gdy na boisku pojawia się zapach niespodzianki, zakłady bukmacherskie natychmiast korygują kursy na korzyść goniącego wynik przeciwnika, a na trybunach odżywają dawne urazy z nieudanych lat. Przełom przyniosło dopiero wejście Oluwaseuna Adewumiego, wypożyczonego z Burnley. Jego powtarzalne, głębokie wejścia za plecy zmęczonych obrońców Heidenheim zmuszały gości do głębokiego cofnięcia się na własną połowę i obrony na własnym przedpolu. Czerwona kartka dla Zeefuika w 88. minucie – uderzył łokciem w klatkę piersiową jednego z rywali – dała przyjezdnym jeszcze krótką nadzieję na zryw, ale reakcja Herthy wybiła im to z głowy. Josip Brekalo sprawnie rozprowadził kontrę trzech na jednego wyprowadzoną po rzucie rożnym Heidenheim, po czym wyłożył piłkę Adewumiemu, a ten spokojnym wykończeniem w 90. minucie zamknął to spotkanie wynikiem 4:1.


